mafiapress
START | RSS | Kody Dostępu | Rejestruj
 
Charakterystyka | Mafia Implikacje
10.02.2007

Prokuratorzy ukrywali akta i gubili pieniądze

Co najmniej 60 osób uniknęło kary za popełnione przestępstwa, bo prokuratorzy z Będzina ukrywali akta ich spraw. Nie wiadomo też, co się stało się z wpłaconymi przez podejrzanych kaucjami, które nie trafiły na konto sądu.

Sześć lat temu Tadeusz N. z Będzina otrzymał w banku kilkanaście tysięcy złotych kredytu. Nie spłacił ani jednej raty, bo pożyczkę dostał na podstawie sfałszowanych dokumentów. Będzińska prokuratura oskarżyła go o wyłudzenie. Grozi za to pięć lat więzienia. Mężczyzna do dzisiaj nie został jednak ukarany. Nie stanął nawet przed sądem.

Jak to możliwe? Okazało się, że akta jego sprawy przez te wszystkie lata przeleżały schowane w prokuraturze w Będzinie. Odkryto je kilka tygodni temu, podczas kontroli przeprowadzonej na polecenie Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Wszczęto ją po tym, jak w Pszczynie w pokojach tamtejszych śledczych znaleziono akta ponad 200 spraw, które nigdy nie trafiły do sądu. Z informacji "Gazety" wynika, że w prokuraturze w Będzinie uprawiano podobny proceder.

- Wiemy już, że co najmniej 60 prowadzonych tam postępowań nie znalazło finału przed sądem - potwierdza prokurator Tomasz Tadla, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Nie chciał jednak mówić o szczegółach sprawy. - Kontrola jeszcze trwa - tłumaczył.

Z naszych informacji wynika, że śledczy pisali akty oskarżenia przeciwko przestępcom, ale z powodu formalnych błędów sąd od razu zwracał je do uzupełnienia. Poprawkami już nikt nie zawracał sobie głowy. Dokumenty trafiały do szuflad lub kartonów i wynoszono je do piwnicy. Tam pokrywał je kurz.

Taki sam los spotykał teczki zawierające dowody zebrane przeciwko podejrzanym i protokoły przesłuchań świadków. Przez lata kierownictwo będzińskiej prokuratury zapewniało przełożonych, że ukryte sprawy toczą się przed sądem. Część z nich dawno się jednak przedawniła. W takim wypadku winnych nie będzie już można skazać.

- To było przestępstwo doskonałe, bo w rejestrach prokuratury te akta figurowały jako wysłane do sądu, a oskarżeni nie upominali się, że nie są skazywani - tłumaczy osoba znająca kulisy sprawy.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w trwający aż dziesięć lat proceder zamieszanych było co najmniej czterech prokuratorów oraz trzy sekretarki. Dwaj śledczy zostali już zawieszeni w czynnościach służbowych. Jeden z nich wpadł w depresję i kilkanaście dni temu popełnił samobójstwo.

W najbliższych dniach zostanie wszczęte śledztwo w sprawie utrudniania przez nich postępowań karnych, niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

W aferze w będzińskiej prokuraturze pojawił się także wątek finansowy. Okazało się bowiem, że zaginęły pieniądze wpłacane przez zatrzymanych przestępców jako kaucje. Kontrolerzy odkryli, że nie przelano ich na konto sądu. Jeszcze nie wiadomo, co się z nimi stało i o jaką kwotę w sumie chodzi. Na razie nie ma dowodów, że zostały skradzione, może w dalszym ciągu znajdują się na koncie prokuratury.

- Pewność będziemy mieli po pełnej analizie dokumentacji finansowej, w której panował taki sam bałagan, jak w rejestrze spraw wysłanych do sądu - tłumaczy nasz informator.

« Powrót


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Aby dodać swój komentarz powinieneś się zalogować.

.