mafiapress
START | RSS | Kody DostДÖpu | Rejestruj
 
Inne | Klub Literacki
18.06.2007

Taniec Teczek

Opowiadane science fiction

 

Tekst ten zosta┼é znaleziony w szpitalu psychiatrycznym w baga┼╝u zmar┼éego schizofrenika, jest wi─Öc rzecz─ů zupe┼énie pewn─ů, ┼╝e nie ma on nic wsp├│lnego z rzeczywisto┼Ťci─ů.

 

By┼éo upalne lato 1987 roku. W pierwszych dniach sierpnia s┼éo┼äce mocno jeszcze grza┼éo, ale w podwarszawskich ogrodach czu┼éo si─Ö ju┼╝ zapach jesieni. Autobus PKSu, stary trz─Ös─ůcy si─Ö san, mija┼é Le┼Ťn─ů Podkow─Ö. Jaki┼Ť siwy pasa┼╝er podni├│s┼é si─Ö, podszed┼é do kierowcy i poprosi┼é o zatrzymanie pojazdu.

– Co┼Ť pan? Tu nie przystanek – obja┼Ťni┼é uprzejmie kierowca. Zza siwego pasa┼╝era ukaza┼é si─Ö osobnik o wzro┼Ťcie dwa metry licz─ůcym i posturze dobrze od┼╝ywionego goryla

– Obywatelu kierowco, czy nie s┼éyszeli┼Ťcie o co ten pasa┼╝er tak grzecznie prosi┼é? Kierowca spojrza┼é na goryla i zatrzyma┼é autobus

Z autobusu wysia┼é ten siwy pasa┼╝er i dw├│ch go┼Ťci, kt├│rych wzrost i postura wskazywa┼éy na ich funkcj─Ö. Siwy pasa┼╝er, kt├│rego ju┼╝ tak b─Ödziemy nazywali, szed┼é pierwszy a jego goryle w przyzwoitej odleg┼éo┼Ťci za nim. Min─Öli przydro┼╝ne, wiejskie zabudowania i weszli na teren ogrod├│w. Nie by┼éy to dzia┼éki pracownicze, lecz raczej posesje troch─Ö bogatszych obywateli naszej socjalistycznej ojczyzny.

Jeden z tych ogrod├│w r├│┼╝ni┼é si─Ö tym od pozosta┼éych, ┼╝e przy samej bramce wej┼Ťciowej usytuowany by┼é malutki budyneczek. Kiedy Siwy zbli┼╝y┼é si─Ö do bramki z okna tego budyneczku wychyli┼é si─Ö jaki┼Ť osobnik i sokolim wzrokiem zacz─ů┼é lustrowa─ç nadchodz─ůce postacie, w ko┼äcu spyta┼é Siwego.

– Do kogo?

– Do pana Adama. Bramka zosta┼éa otworzona, Siwy wszed┼é, daj─ůc znak r─Ök─ů ┼╝eby jego ochrona pozosta┼éa na zewn─ůtrz. W ┼Ťrodku du┼╝ego ogrodu, przes┼éoni─Öty ┼╝ywop┼éotem grabowym, sta┼é dom drewniany z szerokimi okapami os┼éaniaj─ůcymi okna. Siwy wszed┼é do pokoju, w kt├│rym siedzia┼éo kilku ludzi. Gdy tylko nowy go┼Ť─ç wszed┼é zapanowa┼éo milczenie. Siwy powiedzia┼é.

– Nie przeszkadzajcie sobie, chc─Ö pos┼éucha─ç. Wi─Öc wr├│cono do przerwanej rozmowy.

Rozmawiano o sytuacji gospodarczej i narastaj─ůcym wzburzeniu klasy robotniczej. Rozwa┼╝ano tak┼╝e ewentualno┼Ť─ç

bratniej pomocy Wielkiego Brata. Siwy s┼éucha┼é i milcza┼é, ale kiedy dyskutanci zacz─Öli si─Ö wzajemnie upewnia─ç, ┼╝e w razie czego to nam pomog─ů przyjaciele ze wschodu, Siwy si─Ö wtr─ůci┼é:

– Na to nie liczcie

– Dlaczego? W Czechos┼éowacji si─Ö powiod┼éo, w NRD te┼╝ wi─Öc dlaczego nie mamy i┼Ť─ç sprawdzon─ů drog─ů? Przecie┼╝ Polska ma wa┼╝niejsz─ů pozycj─Ö od Czechos┼éowacji.

Przybysz si─Ö zamy┼Ťli┼é, kiedy jeden z obecnych chcia┼é co┼Ť zacz─ů─ç m├│wi─ç Siwy da┼é znak r─Ök─ů ┼╝eby milcza┼é. Po d┼éugiej chwili odezwa┼é si─Ö. G┼éos mia┼é bezbarwny, m├│wi┼é prawie szeptem.

– Towarzysze, to wszystko co mi referujecie jest zgodne z prawd─ů, ale nie uwzgl─Ödniacie czynnika zasadniczego.

– Jakiego?

– Czasu.

– W jakim sensie?

– Rzymianie mawiali: Tempora mutantur et nos mutamur in illis.

– Co to znaczy?

– ┼╗e czasy si─Ö zmieniaj─ů. Pakt dosta┼é prikaz, ot co.

– Wi─Öc chc─ů utraci─ç najwi─Ökszy kraj w samym ┼Ťrodku obozu? I na to zgadza si─Ö ca┼éy Pakt Warszawski??? Przecie┼╝ jeste┼Ťmy najwi─Ökszym i najmocniejszym krajem ze wszystkich Demolud├│w.

– Na pewno nie chc─ů, ale tamta droga ju┼╝ dzisiaj jest nie do przyj─Öcia, a my jeste┼Ťmy najwi─Ökszym, ale wr├│blem w por├│wnaniu z tygrysem, czyli ze starszym bratem.

– Wi─Öc mamy wyjecha─ç na Kamczatk─Ö, czy powiesi─ç si─Ö?

– To ja przyjecha┼éem do was, ┼╝eby┼Ťcie w wyniku analizy sytuacji zadecydowali co robi─ç.

Zapad┼éa cisza. Po chwili siwy przybysz zacz─ů┼é m├│wi─ç.

– Z tego co tutaj us┼éysza┼éem wzburzenie klasy robotniczej, tym razem skojarzonej z tymi KORowcami, jest tak du┼╝e, i┼╝ obawiacie si─Ö akcji sprzeciwu w┼éadzy na skal─Ö ca┼éego kraju, co stanowi─ç mo┼╝e problem przerastaj─ůcy nasze si┼éy. Zgadzam si─Ö, ale przyczyn─ů tego stanu rzeczy nie jest ani klasa robotnicza, ani KOR ani Ko┼Ťci├│┼é katolicki. Przyczyn─ů jest niska wydajno┼Ť─ç pracy, a w jej efekcie niewydolno┼Ť─ç ekonomiczna. Je┼Ťli mimo wszelkich wysi┼ék├│w ci─ůgle wi─Öcej zjadamy ni┼╝ produkujemy, to ca┼éy ten uk┼éad musi si─Ö zawali─ç.

– Wi─Öc co robi─ç? – zapyta┼é ten, kt├│ry przed chwil─ů m├│wi┼é o Kamczatce.

– A niech si─Ö, kurwa zawali

Siwy zrobił pauzę i po chwili powtórzył: Niech się zawali - byle nie na nasze głowy.

Teraz wszyscy podnie┼Ťli wzrok na m├│wi─ůcego te s┼éowa i w napi─Öciu czekali. Siwy chodzi┼é wolno od ┼Ťciany do ┼Ťciany, w ko┼äcu odwr├│ci┼é si─Ö do audytorium i powiedzia┼é.

– Z tego co tutaj referowali┼Ťcie wynika, ┼╝e du┼╝a cz─Ö┼Ť─ç tej Solidarno┼Ťci jest przez nasze s┼éu┼╝by „kupiona”? Czy tak?

– No z tych szarych cz┼éonk├│w to co dziesi─ůty.

– A z przyw├│dc├│w ilu?

– No w tych takich wa┼╝nych o┼Ťrodkach jak Gda┼äsk, Warszawa czy ┼Ül─ůsk, to jeden na trzech. Siwy znowu rozpocz─ů┼é sw├│j spacer po pokoju.

– No c├│┼╝, musi wystarczy─ç. Wiecie ja ich osobi┼Ťcie nie znam, ale z tego co czytam w raportach, to oni s─ů jak dobre, grzeczne i bardzo naiwne dzieci. Na tym trzeba bazowa─ç. A tak zaczynaj─ůc od pocz─ůtku, to jedynym wyj┼Ťciem by┼éoby jakie┼Ť cudowne poprawienie sytuacji gospodarczej, a w jej wyniku sytuacji materialnej spo┼éecze┼ästwa. Poniewa┼╝ my atei┼Ťci na cud liczy─ç raczej nie b─Ödziemy, wi─Öc nie ma rady. Wielki Brat nam nie pomo┼╝e. Tak, tak! Je┼Ťli sami sobie nie pomo┼╝emy to nikt nam nie pomo┼╝e. Znowu d┼éugie milczenie. W ko┼äcu Siwy stan─ů┼é na ┼Ťrodku, wyprostowa┼é si─Ö i przem├│wi┼é:

– Musimy odda─ç w┼éadz─Ö, ale o tym ┼╝e chcemy to zrobi─ç nikt nie mo┼╝e si─Ö dowiedzie─ç. Nikt! B─Ödziemy walczy─ç o ka┼╝dy szczeg├│┼é! B─Ödziemy prosi─ç i grozi─ç, ale tak ┼╝eby przegrywa─ç.

– Mo┼╝e i mo┼╝na w ten spos├│b uratowa─ç g┼éowy bez wyje┼╝d┼╝ania na Kamczatk─Ö, ale co b─Ödziemy robi─ç jak oni b─Öd─ů rz─ůdzi─ç? Siwy si─Ö u┼Ťmiechn─ů┼é.

– Po pierwsze, ┼╝eby uratowa─ç g┼éow─Ö, to nie wystarczy odda─ç w┼éadz─Ö. Trzeba si─Ö jak najmocniej zabezpieczy─ç. Rzecz w tym, ┼╝e istnieje tylko jeden spos├│b dobrego i pewnego zabezpieczenia: Trzeba sta─ç z ty┼éu za facetem, lew─ů r─Ök─ů trzyma─ç go za gard┼éo a praw─ů przyk┼éada─ç n├│┼╝ na wysoko┼Ťci si├│dmego ┼╝ebra. Dlatego w miar─Ö jak my b─Ödziemy ust─Öpowa─ç, a Solidarno┼Ť─ç b─Ödzie obsadza─ç wierchuszk─Ö, to trzeba bardzo pilnowa─ç, ┼╝eby te stanowiska zajmowali wy┼é─ůcznie ci ludzie Solidarno┼Ťci, kt├│rzy ju┼╝ nam pomagaj─ů od dawna. Na zwerbowanych w ostatnich miesi─ůcach liczy─ç nie mo┼╝na bo nie wiadomo czy s─ů pewni. Siwy podni├│s┼é g┼éos: To jest wasze najwa┼╝niejsze zadanie. Drugie najwa┼╝niejsze zadanie polega na zabezpieczenie tych lider├│w
Solidarno┼Ťci, bo oni na pewno maj─ů wrog├│w, a je┼Ťli jeszcze nie maj─ů, to jak tylko zaczn─ů ubiega─ç si─Ö o obj─Öcie wysokich stanowisk, to zaraz wrogowie si─Ö znajd─ů. Trzeba natychmiast z archiw├│w ┼║r├│d┼éowych zabra─ç ich teczki i zabezpieczy─ç, a z innych miejsc zabra─ç wszystkie kopie i zniszczy─ç je.

– No ale na to trzeba by pozwolenia genera┼éa.

– To ja za┼éatwi─Ö.

– No i co dalej? Czy to wystarczy? Zapyta┼é ten, kt├│ry proponowa┼é wersj─Ö czechos┼éowack─ů.

– Towarzyszu! Pope┼éniacie ten sam b┼é─ůd! Nie uwzgl─Ödniacie up┼éywu czasu. Jak Solidarno┼Ť─ç obejmie w┼éadz─Ö, to przez pierwsze pi─Ö─ç minut wystarczy im euforia tego zwyci─Östwa, ale szybko poczuj─ů g┼é├│d.

– Czy mo┼╝ecie to wyja┼Ťni─ç?

– Oczywi┼Ťcie! Oni uwa┼╝aj─ů, ┼╝e w PRLu po┼éowa naszej produkcji by┼éa zabierana przez ZSRR, a z tego co zostawa┼éo po┼éow─Ö my kradli┼Ťmy na w┼éasny u┼╝ytek. Oni na szcz─Ö┼Ťcie nie rozumiej─ů, ┼╝e przyczyn─ů n─Ödzy jest niska wydajno┼Ť─ç pracy i marnotrawstwo. Dlatego oni sobie wyobra┼╝aj─ů, ┼╝e jak obejm─ů w┼éadz─Ö, to od razu w Polsce b─Ödzie raj na ziemi. Faktycznie troch─Ö racji w tym jest, bo kapitalizm potrafi wymusi─ç i wydusi─ç z pracownika o wiele wi─Öcej ni┼╝ my. Ale ten zauwa┼╝alny wzrost dobrobytu wyst─ůpi dopiero za dziesi─Ö─ç lat, a tyle czasu nam wystarczy.

– Czy to wszystko – zapyta┼éa Bystrygierowa? Nazywana tak przez z┼éo┼Ťliwo┼Ť─ç

– Nie, ale to jest najpilniejsze, a nad reszt─ů jeszcze pomy┼Ťl─Ö.

– No to teraz prosz─Ö na ma┼é─ů przek─ůsk─Ö - Bystrygierowa podesz┼éa do drzwi dziel─ůcych pok├│j na dwie cz─Ö┼Ťci, rozsun─Ö┼éa je, a za drzwiami ukaza┼é si─Ö okr─ůg┼éy st├│┼é zastawiony sutym posi┼ékiem.

– Nie, nie! Nie mog─Ö, w domu ┼╝ona zrobi┼éaby mi awantur─Ö, musz─Ö ju┼╝ ucieka─ç.

Nie ┼╝egnaj─ůc si─Ö z nikim Siwy wyszed┼é z domu, i wolnym krokiem poszed┼é do wyj┼Ťcia z ogrodu. Tym razem wartownicy, mimo, ┼╝e po cywilnemu wypr─Ö┼╝yli si─Ö i zasalutowali mu. Siwy wyszed┼é z ogrodu, z pobliskich krzak├│w podnie┼Ťli si─Ö jego goryle i pow─Ödrowali za szefem w przyzwoitej odleg┼éo┼Ťci.

S┼éo┼äce ju┼╝ zachodzi┼éo. Po parnym dniu nast─ůpi┼éo przyjemne och┼éodzenie. Cisza letniego wieczoru i fakt rozpoczynania si─Ö nowej gry sk┼éoni┼é Siwego do nostalgicznych wspomnie┼ä.

 

Ojciec Siwego by┼é zas┼éu┼╝onym oficerem legion├│w. Za kampani─Ö dwudziestego roku otrzyma┼é kilka odznacze┼ä, a po zako┼äczonej wojnie dobr─ů posadk─Ö w pa┼ästwowej policji we Lwowie. By┼é komendantem dzielnicowym w stopniu nadkomisarza. Lato 1939 roku by┼éo s┼éoneczne, wrzesie┼ä te┼╝. Gdy pierwszego wrze┼Ťnia, w pi─ůtek, wybucha┼éa wojna, to ojciec Siwego wr├│ci┼é do domu ju┼╝ o godzinie dziewi─ůtej rano, po┼╝egna┼é si─Ö z rodzin─ů i natychmiast zg┼éosi┼é si─Ö na ochotnika do wojska. Na drugi dzie┼ä poszed┼é na front. Jakie by┼éy dalsze losy ojca, Siwy nigdy si─Ö nie dowiedzia┼é. W listopadzie 39 roku Siwy razem z mam─ů i siostr─ů zosta┼é wywieziony na Sybir, czyli jak si─Ö wtenczas m├│wi┼éo, na bia┼ée nied┼║wiedzie. Tam w strasznych warunkach matka i siostra zmar┼éy z g┼éodu, a on zosta┼é wcielony do brygady buduj─ůcej drogi przez tajg─Ö. Po miesi─ůcu tej kator┼╝niczej roboty zachorowa┼é i trafi┼é do szpitala, mieszcz─ůcego si─Ö w nie opalanym baraku. W nocy temperatura spada┼éa w tym szpitalu do dwudziestu stopni mrozu a w┼éosy przymarza┼éy do pryczy. Po kilku dniach do szpitala wesz┼éa ekipa kontroluj─ůca. Kierownikiem tej ekipy by┼é Dani┼éo Hry┼ä. By┼é to lwowski Ukrainiec, cz┼éonek KPP. Ten komunista dosta┼é wyrok kilkuletni za sw─ů komunistyczn─ů robot─Ö, a ojciec Siwego wyci─ůgn─ů┼é go z krymina┼éu udzielaj─ůc mu „politycznej gwarancji”. Hry┼ä rozpozna┼é Siwego i zabra┼é go do szpitala w Smole┼äsku, a po wyzdrowieniu do Moskwy.

Tutaj ten Ukrainiec umie┼Ťci┼é Siwego w swoim ┼Ťrodowisku, to jest w ┼Ťrodowisku ukrai┼äskich komunist├│w. Dzi─Öki tym koneksjom Siwy dosta┼é lekk─ů prac─Ö w biurze fabryki obuwia. Poniewa┼╝ j─Özyk rosyjski opanowa┼é lepiej od Ukrai┼äc├│w, wi─Öc cz─Östo pisa┼é cz┼éonkom tej ukrai┼äskiej enklawy w Moskwie r├│┼╝ne podania, a tak┼╝e za┼éatwia┼é osobi┼Ťcie sprawy w urz─Ödach, je┼Ťli chodzi┼éo o to ┼╝eby si─Ö nie zdradzi─ç z ukrai┼äsk─ů narodowo┼Ťci─ů. Z czasem Siwy pozna┼é w Moskwie kilku Polak├│w, a w ┼Ťr├│d nich tak┼╝e aktywnych polskich komunist├│w.

Kiedy, po ustaleniach mi─Ödzy Stalinem a Sikorskim, Anders tworzy┼é w ZSRR polskie wojsko, to wbrew wcze┼Ťniejszym obiecankom, wcale nie ka┼╝dy Polak m├│g┼é do tego wojska wst─ůpi─ç. Siwemu si─Ö to nie uda┼éo. Gdy nast─Öpnie utworzono ZPP, to znajomi Polacy zaanga┼╝owani w prace tego zwi─ůzku cz─Östo prosili Siwego o pomoc w pisaniu r├│┼╝nych dezyderat├│w. W ten spos├│b Siwy pozna┼é Wand─Ö Wasilewsk─ů. Gdy Wasilewska dowiedzia┼éa si─Ö, ┼╝e ojciec Siwego by┼é legionist─ů i s┼éu┼╝y┼é w tej samej jednostce, co jej ojciec, z kt├│rym od dawna by┼éa sk┼é├│cona, to wbrew oczekiwaniom, zacz─Ö┼éa darzy─ç Siwego sympati─ů. Od tego czasu Siwy prawie w ka┼╝de popo┼éudnie szed┼é do siedziby ZPP i tam pomaga┼é w wielu prowadzonych pracach, ale do zwi─ůzku nigdy nie wst─ůpi┼é. Siwy doskonale orientowa┼é si─Ö w tym, ┼╝e ZPP to narz─Ödzie stworzone nie przez Polak├│w, lecz przez Stalina i ┼╝e jest to pierwszy etap procesu maj─ůcego zalegalizowa─ç przej─Öcie w┼éadzy przez komunist├│w w Polsce. Jednak tam w Moskwie, mie┼Ťcie obcym, a na dodatek w mie┼Ťcie, w kt├│rym by┼éo wi─Öcej policji mundurowej i tajnej ni┼╝ mr├│wek w mrowisku, sam fakt, ┼╝e s─ů tutaj Polacy, kt├│rzy m├│wi─ů po polsku by┼é ju┼╝ wielkim luksusem, a nawet stwarza┼éo to poczucie swojsko┼Ťci i wielce iluzorycznego bezpiecze┼ästwa. ZPP zosta┼é faktycznie utworzony w marcu 43 roku ale oficjalnie ujawniony dopiero na pierwszym zje┼║dzie w czerwcu tego┼╝ roku. Wszelkie wa┼╝ne dyrektywy by┼éy przekazywane przez „Gospodarza” na kremlu zaufanym cz┼éonkom ZPP, a po dziesi─ůtym stycznia 44 roku te rozkazy by┼éy wydawane cz┼éonkom Centralnego Biura Komunist├│w Polskich, ci przekazywali to Wandzie Wasilewskiej, kt├│ra nast─Öpnie prosi┼éa o audiencj─Ö na kremlu i w gronie kilku cz┼éonk├│w ZPP jecha┼éa tam, aby na oficjalnym pos┼éuchaniu prosi─ç Stalina o to, co ju┼╝ by┼éo wcze┼Ťniej przez niego nakazane. Kilkakrotnie w takim przedstawieniu uczestniczy┼é Siwy jako referent „pro┼Ťby” kierowanej do Generalissimusa, poniewa┼╝ Wasilewska nigdy nie nauczy┼éa si─Ö rosyjskiego j─Özyka. Stalin, kt├│ry do ┼Ťmierci nie wyzby┼é si─Ö obcego akcentu, zainteresowa┼é si─Ö tym m┼éodym Polakiem m├│wi─ůcym po rosyjsku „tak jakby si─Ö urodzi┼é na Arbacie”. Powiedziano mu, ┼╝e to znajomy ojca Wandy, co by┼éo oczywi┼Ťcie nieprawd─ů.

Siwy w tych czasach mia┼é jeden cel, kt├│ry przes┼éania┼é wszystkie inne problemy. Tym celem by┼é powr├│t do Polski. Gdy tylko og┼éoszono pob├│r do Armii Berlinga natychmiast si─Ö zg┼éosi┼é i zosta┼é wcielony do wojska. Po dw├│ch dniach pobytu w Sielcach zosta┼é „odkomenderowany do pomocy w pracach prowadzonych w stolicy” i wr├│ci┼é do Moskwy, tyle ┼╝e ju┼╝ w mundurze, ale robi┼é to samo co poprzednio, to jest opracowywa┼é po rosyjsku teksty dokument├│w ZPP i CBKP, no i siedzia┼é w Moskwie mimo ┼╝e wojsko Berlinga wyzwala┼éo ju┼╝ polskie ziemie. W tym okresie znowu kilkakrotnie referowa┼é co┼Ť na kremlu i Stalin sobie o nim przypomnia┼é.

 

W tym miejscu Siwy przerwał retrospekcje, bo dochodził do przystanku PKSu. Po kilku minutach nadjechał autobus. Cała trójka wsiadła do autobusu i po przejechaniu dwóch przystanków wysiedli. Z pobliskiej wiejskiej zagrody odebrali samochód i wrócili do Warszawy.

Na drugi dzień już o ósmej rano Siwy wchodził do podsekretarza stanu w MSW. Rozmowa była krótka.

– Panie ministrze, prosz─Ö mnie zorientowa─ç jak praktycznie znale┼║─ç ca┼é─ů dokumentacj─Ö na temat danej osoby?

– Jakiej osoby?

– Chodzi mi o przyw├│dc├│w krajowej opozycji.

– To proste! W urz─Ödzie odpowiednim pod wzgl─Ödem miejsca sta┼éego zameldowania tego cz┼éowieka. Tam nale┼╝y szuka─ç w skorowidzu alfabetycznym wed┼éug nazwiska.

– I w ten spos├│b dotr─Ö do wszystkich, absolutnie wszystkich dokument├│w danego cz┼éowieka?

– Oczywi┼Ťcie.

– I mog─Ö by─ç pewny, ┼╝e ju┼╝ nigdzie w innym miejscu nie istniej─ů dokumenty na temat tego faceta?

– Ale┼╝ nie! Nie zrozumia┼éem was. Je┼Ťli on dzia┼éa┼é gdziekolwiek poza miejscem swego zameldowania, le┼╝─ůcym poza terenem podleg┼éym danemu urz─Ödowi wojew├│dzkiemu, to z tego miejsca natychmiast kierowano pro┼Ťb─Ö o przes┼éanie kopii jego teczki i taka kopia zostawa┼éa natychmiast przes┼éana.

– No a jak do tych kopii dotrze─ç?

– W teczce ┼║r├│d┼éowej pozostaj─ů zlecenia na przes┼éanie kopii.

– Jasne! Dzi─Ökuj─Ö.

Tego dnia było już za późno na realizację następnego etapu dzieła, które zapewniło na długie lata kontrolowanie nowej władzy przez aparatczyków starej władzy.

W kilka dni p├│┼║niej ju┼╝ o sz├│stej rano Siwy siedzia┼é w poci─ůgu zd─ů┼╝aj─ůcym do p├│┼énocno wschodnich kra┼äc├│w Polski. Misja by┼éa tak tajna, ┼╝e Siwy nawet swoich ochroniarzy, ani kierowcy bra─ç nie chcia┼é i dlatego jecha┼é poci─ůgiem. Podr├│┼╝ d┼éu┼╝y┼éa si─Ö i Siwy wr├│ci┼é do wspomnie┼ä z przed lat.

W roku 43 Siwy siedz─ůc w Moskwie marzy┼é dniami i nocami o powrocie do kraju. Na jego pro┼Ťby w tej kwestii odpowiadano mu, ┼╝e jest ┼╝o┼énierzem i prze┼éo┼╝eni uwa┼╝aj─ů, ┼╝e tutaj w Moskwie jest bardziej potrzebny ni┼╝ w kraju. Dnie mija┼éy na nudnej robocie papierkowej, a┼╝ jednego ranka o┼Ťwiadczono mu, ┼╝e „Gospodarz” chce z nim rozmawia─ç. Siwy ju┼╝ kilkakrotnie widzia┼é Stalina w trakcie referowania po rosyjsku tekst├│w Wasilewskiej. Jednak w tej roli by┼é narz─Ödziem dzia┼éania Wandy, a nie g┼é├│wnym obiektem zainteresowania Wielkiego Wodza. Obecnie mia┼éo by─ç inaczej. Siwy czu┼é, ┼╝e ta audiencja mo┼╝e ukszta┼étowa─ç ca┼ée jego ┼╝ycie. Wiedzia┼é tak┼╝e, ┼╝e Stalin, ten niski, flegmatyczny cz┼éowiek robi┼é olbrzymie wra┼╝enie na swych rozm├│wcach, wra┼╝enie podbudowane strachem przed wielkim zbrodniarzem. Orientowa┼é si─Ö te┼╝, ┼╝e wychodz─ůc z tej audiencji trafi albo do kraju, albo w okolice Magadanu.

Nazajutrz w „wyfasowanym” z magazynu, nowym mundurze i l┼Ťni─ůcych, pi─Öknych butach, uda┼é si─Ö na Wzg├│rze Borowickie, gdzie stawi┼é si─Ö w biurze przepustek na kremlu. Wbrew oczekiwaniom nie sprawdzano go w ┼╝aden spos├│b a przepustka by┼éa ju┼╝ gotowa.

Kiedy wszed┼é do gabinetu Stalina, ten kr├│tko popatrzy┼é na Siwego siedz─ůc za biurkiem, a nast─Öpnie wsta┼é i swoim zwyczajem, z fajk─ů w r─Öku, zacz─ů┼é spacerowa─ç flegmatycznie po gabinecie. Po chwili zatrzyma┼é si─Ö i zapyta┼é.

– Nu a gdzie wy tak wyuczyli si─Ö ruskiej mowy a?

– Tutaj w Zwi─ůzku Radzieckim, towarzyszu Stalin.

– Nu, ale wy Polak – i nie czekaj─ůc na odpowied┼║ – dobrze wam tu u nas a?

– Bardzo dobrze, ale chcia┼ébym ju┼╝ wr├│ci─ç do Polski.

– No a co wy tam chcieliby┼Ťcie robi─ç w tej Polsce a?

– Towarzyszu Stalin, czy mog─Ö m├│wi─ç ca┼ékiem szczerze?

– No ze mn─ů tylko szczerze.

– Ale boj─Ö si─Ö, ┼╝eby nie obrazi─ç towarzysza.

– No dlaczego obrazi─ç? Mnie obra┼╝a nieszczero┼Ť─ç. Jak wyczuj─Ö nieszczero┼Ť─ç, to koniec rozmowy. No m├│wcie!

– Teraz tworzy si─Ö w Polsce rz─ůd. Ci ludzie, kt├│rzy go tworz─ů to wypr├│bowani komuni┼Ťci i oni maj─ů najlepsz─ů wol─Ö s┼éu┼╝y─ç sprawie ┼Ťwiatowego komunizmu, ale jako w┼éadza b─Öd─ů robi─ç w dobrej wierze wiele rzeczy przesadnie, a robotnik czy ch┼éop nie b─Ödzie mia┼é mo┼╝no┼Ťci im o tym powiedzie─ç. Jak ju┼╝ ca┼éa Polska b─Ödzie wyzwolona, to licz─Ö, ┼╝e zas┼éu┼╝ymy sobie na to, ┼╝eby u nas w Warszawie by┼éa radziecka ambasada. Ci ludzie b─Öd─ů was informowa─ç o sytuacji w Polsce, ale to b─Öd─ů ludzie radzieccy i oni nie mog─ů si─Ö wczu─ç w polsk─ů sytuacj─Ö tak jak Polak.

Stalin zatrzymał się i długo patrzył Siwemu w oczy, po chwili powiedział.

– No my pomy┼Ťlimy o tym.

Siwy si─Ö odmeldowa┼é i wyszed┼é. Dopiero w tydzie┼ä po tej audiencji zosta┼é wezwany do Ministerstwa Spraw Wewn─Ötrznych, Szed┼é tam z dusz─ů na ramieniu, bo skr├│t NKWD w rozs─ůdnym t┼éomaczeniu oznacza┼é: Niewiadomo Kiedy Wr├│cisz do Domu. W tym du┼╝ym szarym budynku podano mu numer pokoju, a kiedy chcia┼é tam p├│j┼Ť─ç, to okaza┼éo si─Ö, ┼╝e trzeba czeka─ç na eskort─Ö. W ko┼äcu dobrn─ů┼é do pokoju o podanym numerze i bez wizyt├│wki. W pokoju siedzia┼é oko┼éo czterdziestoletni m─Ö┼╝czyzna po cywilnemu. Przed biurkiem krzes┼éa nie by┼éo, wi─Öc Siwy ca┼éy czas sta┼é, a urz─Ödnik m├│wi┼é.

– Za par─Ö dni, jak tylko zostan─ů sporz─ůdzone dokumenty i dostaniecie rozkaz wyjazdu, udacie si─Ö do Polski. Tam sami b─Ödziecie sobie dawali rad─Ö i b─Ödziecie pisali raporty. Im cz─Ö┼Ťciej tym lepiej. Nie interesuje nas to, co b─Ödzie dobrze, lecz to co b─Ödzie si─Ö tam dzia┼éo ┼║le. Ot wszystko.

 

To za┼éatwianie trwa┼éo trzy tygodnie, i wreszcie Siwy wyjecha┼é do Polski. W tym czasie wyzwolony by┼é ju┼╝ Lublin i tutaj Siwy si─Ö zatrzyma┼é. Od razu m├│g┼é si─Ö przekona─ç jak ┼Ťwietnie dzia┼éaj─ů tajne s┼éu┼╝by komunistyczne. Na drugi dzie┼ä po przyje┼║dzie odszukali go odpowiedni ludzie i zaopatrzyli w pieni─ůdze, a tak┼╝e zaproponowali darmowe zakwaterowanie i wy┼╝ywienie w tymczasowym hotelu wojskowym, kt├│ry mie┼Ťci┼é si─Ö na terenie by┼éego obozu koncentracyjnego na Majdanku, gdzie znajdowa┼é si─Ö o┼Ťrodek rekrutacyjny Drugiej Armii Wojska Polskiego. W trzy miesi─ůce p├│┼║niej Siwy mieszka┼é ju┼╝ na Pradze i pracowa┼é w wybranym przez siebie ministerstwie gospodarki w wydziale ochrony ┼Ťrodowiska. Faktycznie nie dostawa┼é ┼╝adnej roboty w tym ministerstwie, za to pensj─Ö otrzymywa┼é dosy─ç wysok─ů.

Ju┼╝ w tym pocz─ůtkowym okresie dla Siwego by┼éo oczywiste, ┼╝e komunistyczne w┼éadze w Polsce to agentura Moskwy, r├│wnocze┼Ťnie notowa┼é na ka┼╝dym kroku ogromny entuzjazm Polak├│w w odbudowie kraju. Swoj─ů rol─Ö traktowa┼é jako jedyny spos├│b ograniczenia cho─ç w minimalnym stopniu tych dzia┼éa┼ä tragicznych, w kt├│re obfituje ka┼╝da zmiana ustrojowa. W tej kwestii mia┼é kilka sukces├│w. Raz dowiedzia┼é si─Ö, ┼╝e z kilkuletnimi wyrokami siedz─ů szesnastoletni cz┼éonkowie Komendy G┼é├│wnej AK. Po zbadaniu sprawy okaza┼éo si─Ö, ┼╝e ci ch┼éopcy rzeczywi┼Ťcie s┼éu┼╝yli w sztabie Bora, ale ich dzia┼éalno┼Ť─ç polega┼éa na nap─Ödzaniu przez przek┼éadni─Ö rowerow─ů pr─ůdnic zasilaj─ůcych radiostacj─Ö komendy. Opr├│cz tego przypadku uda┼éo si─Ö Siwemu uwolni─ç jeszcze kilka os├│b skazanych za „przest─Öpstwa” nawet jak na komunistyczne oceny, zupe┼énie bezsensownie. W ci─ůgu tych dzia┼éa┼ä zetkn─ů┼é si─Ö z powszechnym stosowaniem tortur w ramach przes┼éuchiwa┼ä. Pr├│by interwencji nic nie da┼éy. By┼éy to czasy stalinizmu, czasy w kt├│rych ca┼éy ob├│z socjalistyczny by┼é bezwzgl─Ödnie izolowany od ┼Ťwiata zachodniego. Efekt by┼é taki, ┼╝e ludzie siedz─ůcy w swoim w┼éasnym kraju jak w kryminale, wyobra┼╝ali sobie wszystko to co istnia┼éo w wolnym ┼Ťwiecie w r├│┼╝owych kolorach.

Siwy, jako cz┼éowiek dostaj─ůcy wytyczne pracy bezpo┼Ťrednio z Moskwy nale┼╝a┼é do kr─Ögu ludzi najwy┼╝szego zaufania. Dlatego zapewne wytypowano go do roboty w kapitalistycznym ┼Ťwiecie. By┼éa to jaka┼Ť nieciekawa akcja szpiegowska. Siwy nie by┼é zainteresowany wyjazdem i om├│wi┼é. Ten fakt spowodowa┼é przesuni─Öcie go z kr─Ögu najwy┼╝szego zaufania do kr─Ögu super najwy┼╝szego zaufania. Nast─Öpn─ů propozycj─Ö akcji zagranicznej Siwy otrzyma┼é w kwietniu 53 roku. Tym razem propozycja by┼éa bardzo ciekawa, a przeszkod─ů nieznajomo┼Ť─ç j─Özyk├│w obcych. Intensywna nauka przy u┼╝yciu magnetofonu szpulowego, kt├│ry by┼é w tym czasie cudem techniki, oraz wrodzone zdolno┼Ťci do nauki j─Özyk├│w, umo┼╝liwi┼éy Siwemu w ci─ůgu p├│┼érocznej intensywnej nauki opanowanie j─Özyka angielskiego w stopniu wystarczaj─ůcym do wykonania powierzonej mu misji. W tamtych czasach w Europie zachodniej obowi─ůzywa┼éo ┼Ťcis┼ée embargo na nowoczesne technologie i wyroby w stosunku do odbiorc├│w zza ┼╝elaznej kurtyny. Siwy wyjecha┼é oficjalnie na wycieczk─Ö do Austrii, tam we wiede┼äskim hotelu spali┼é dok┼éadnie wszystkie swoje dokumenty, a z ukrytego w walizce schowka wyj─ů┼é inny komplet dokument├│w opiewaj─ůcych na nazwisko Sierow. Teraz by┼é synem bia┼éogwardyjskich emigrant├│w rosyjskich, obywatelem W┼éoch i pe┼énomocnikiem rodzinnej firmy o bli┼╝ej nie okre┼Ťlonej profesji. Jego zadanie polega┼éo na je┼╝d┼╝eniu po r├│┼╝nych wystawach techniki, targach mi─Ödzynarodowych i tym podobnych imprezach na kt├│rych prezentowano wyroby i technologie wed┼éug najbardziej nowoczesnych trend├│w w technice. Takie zaj─Öcie zmusza┼éo do podr├│┼╝owania po ca┼éej Europie i pozostawia┼éo mn├│stwo nie zagospodarowanego czasu, kt├│ry Siwy wykorzystywa┼é do zwiedzania nieznanej mu kapitalistycznej Europy. Oczy mia┼é szeroko otwarte i ch┼éon─ů┼é z ciekawo┼Ťci─ů zar├│wno bogactwo kapitalistycznego ┼Ťwiata wraz z jego rzeczywistym zachowaniem wolno┼Ťci obywatelskich jak i ogromne rozwarstwienie materialne, n─Ödz─Ö slums├│w, a szczeg├│lnie uderza┼éa go beznadzieja bezrobotnych, kt├│rzy w tamtych czasach nie korzystali jeszcze z p├│┼║niej wprowadzonych zabezpiecze┼ä socjalnych. Kiedy po roku wr├│ci┼é do kraju, trafi┼é akurat na „gomu┼ékowsk─ů odnow─Ö” kt├│ra by┼éa rzeczywi┼Ťcie ogromnym skokiem w stosunku do poprzedniej strasznej stalinowskiej nocy. Pod wp┼éywem tych kontrast├│w doszed┼é do wniosku, ┼╝e ten nasz „socjalizm z ludzk─ů twarz─ů” jest dla szerokich mas spo┼éecze┼ästwa lepszy od ryzyka kapitalizmu. Dodatkowo widzia┼é, ┼╝e nawet destalinizacja nie umo┼╝liwia zmiany ustroju, wi─Öc nale┼╝y pozytywnie dzia┼éa─ç w tych ramach ustrojowych jakie s─ů.

Pobyt na zachodzie zaowocowa┼é jeszcze jedn─ů zmian─ů ┼Ťwiatopogl─ůdow─ů u Siwego. B─Öd─ůc w Polsce obserwowa┼é Ko┼Ťci├│┼é jako jedyn─ů legalnie dzia┼éaj─ůc─ů enklaw─Ö niekomunistyczn─ů i jego dzia┼éanie ocenia┼é pozytywnie. Przebywaj─ůc d┼éugi czas w Rzymie obserwowa┼é luksus i bogactwo kurii rzymskiej w zestawieniu z n─Ödz─ů rzymskiego proletariatu, a szczeg├│lnie biednych, g┼éodnych dzieci. Nie zmieni┼éo to pozytywnej oceny dzia┼éa┼ä politycznych Ko┼Ťcio┼éa w Polsce, ale zdecydowanie zrazi┼éo Siwego do katolickiej wiary.

W Polsce oceniono bardzo wysoko jego dzia┼éanie na zachodzie i w trosce o przysz┼ée wykorzystanie obj─Öto go „tajno┼Ťci─ů personaln─ů” oznacza┼éo to, ┼╝e ani jego zdj─Öcia, a ni nazwisko nigdzie nie mog┼éy si─Ö ukazywa─ç. Kilku ludzi z otoczenia Gomu┼éki zainteresowa┼éo si─Ö nim i chcia┼éo go wykorzystywa─ç do prowadzonych przez siebie prac. By┼éy to zadania w wi─Ökszo┼Ťci nieciekawe i Siwy interweniowa┼é w Moskwie, prosz─ůc ┼╝eby go do tego nie anga┼╝owano. W tym okresie doszed┼é do wniosku, ┼╝e mimo wielu wad, komunizm w Polsce nie jest taki z┼éy, ┼╝e zupe┼énie nie ma mo┼╝liwo┼Ťci zmiany ustroju, wi─Öc nale┼╝y pracowa─ç aby ten nasz socjalizm mia┼é jak najbardziej ludzk─ů twarz – i wst─ůpi┼é do partii.

 

By┼éo ju┼╝ po godzinie pi─ůtej, kiedy poci─ůg stan─ů┼é na dworcu w Bia┼éymstoku. St─ůd autobusem Siwy dotar┼é do zapomnianej przez Boga i ludzi wioski po┼éo┼╝onej na skraju du┼╝ego kompleksu le┼Ťnego. Tutaj, prawie ju┼╝ w lesie sta┼é du┼╝y drewniany dom zakupiony przed pi─Öcioma laty przez ┼üysego. ┼üysy przed wojn─ů nale┼╝a┼é do KPP. By┼é cz┼éonkiem ┼Ťcis┼éego kierownictwa tej partii, by┼é bliskim przyjacielem Marii Koszutskiej i Maksymiliana Waleckiego a dzia┼éa┼é w komisji kontroli partii. W roku 1935 zosta┼é aresztowany w ┼üodzi i w g┼éo┼Ťnym ├│wcze┼Ťnie procesie dosta┼é najwy┼╝szy wyrok sze┼Ťciu lat wi─Özienia. Ten pobyt w wi─Özieniu spowodowa┼é, ┼╝e ┼üysy nie wyjecha┼é do ZSRR po rozwi─ůzaniu KPP w 38 roku i dlatego nie zosta┼é zlikwidowany przez Stalina wraz z ca┼éym KC KPP. W PRLu ┼üysy pracowa┼é w „pionie”, czytaj UB – SB, w kom├│rce zajmuj─ůcej si─Ö tymi ┼Ťledztwami, kt├│re obejmowa┼éy najwy┼╝szych dostojnik├│w komunistycznych. W 1970 roku w do┼Ť─ç dziwnych okoliczno┼Ťciach zosta┼é postrzelony na strzelnicy. Skutkiem tego „wypadku” mia┼é uszkodzony kr─Ögos┼éup i poszed┼é na rent─Ö. Wtedy kupi┼é dom i zaszy┼é si─Ö w lesie. W Warszawie m├│wi┼éo si─Ö, oczywi┼Ťcie tylko szeptem, ┼╝e ┼üysy w swojej samotni gromadzi archiwum zar├│wno z prowadzonych przez niego dochodze┼ä w przesz┼éo┼Ťci, jak i informacje o zdarzeniach aktualnych – ciekawych a tajnych.

Do tego towarzysza przyjecha┼é Siwy. Znali si─Ö od lat. ┼üysy przyj─ů┼é Siwego bardzo serdecznie, a po sutym obiedzie poszli do cienistej altany, obro┼Ťni─Ötej dzikim winem i tutaj ┼üysy zapyta┼é.

– No teraz powiedz w jakiej sprawie diabli ciebie do mnie przynie┼Ťli, bo nie licz─Ö aby┼Ť jedynie chcia┼é zapyta─ç mnie o moje marne zdrowie.

– O zdrowie nie pytam, bo widz─Ö, ┼╝e chodzisz ca┼ékiem nie┼║le, a przyjecha┼éem z pro┼Ťb─ů o rad─Ö w bardzo wa┼╝nej sprawie.

– Jest tylko jedna bardzo wa┼╝na sprawa, to jest dba┼éo┼Ť─ç o w┼éasn─ů dup─Ö. W tej kwestii jestem w stanie da─ç ci jedyn─ů dobra rad─Ö. Pod byle pretekstem id┼║ na emerytur─Ö lub rent─Ö a ja ci tu niedaleko w puszczy za┼éatwi─Ö pi─Ökny dom i b─Ödziesz wolnym cz┼éowiekiem.

– ┼Üwietnie trafi┼ée┼Ť, bo chodzi o zabezpieczenie przysz┼éo┼Ťci, ale w troch─Ö szerszym sensie. Chodzi o to, ┼╝e nasz ustr├│j wali si─Ö w spos├│b nieuchronny, bo sytuacja gospodarki jest tragiczna, Zach├│d ju┼╝ nam ani centa nie po┼╝yczy, z tej przyczyny, ┼╝e nie sp┼éacamy d┼éug├│w, wi─Öc lud pracuj─ůcy miast i wsi nie d┼éugo odbierze nam w┼éadz─Ö, co jest pewne, ale nie jest pewne czy nas powiesi na latarniach. ┼╗eby do tego nie dopu┼Ťci─ç jest tylko jedna droga.

– Jaka?

– Odda─ç w┼éadz─Ö dobrowolnie.

– A co na to beton?

– Chc─ů walczy─ç, tylko czym? Milicji jest u nas bardzo du┼╝o, gdy trzeba zaprowadzi─ç porz─ůdek w jednym mie┼Ťcie, bo si─Ö dowozi z innych, ale jak b─Ödzie trzeba to zrobi─ç wsz─Ödzie na raz, to nie ma kim.

– A przyjaciele co na to?

– Oni pami─Ötaj─ů, jak to by┼éo w 1812 roku, kiedy wojsko, a z nim korpus oficerski zobaczy┼é Europ─Ö.

– Wi─Öc nie pomog─ů?

– Tego nie wiem, ale ja bym na to nie liczy┼é. Wol─Ö si─Ö sam zabezpieczy─ç na ewentualno┼Ť─ç najgorsz─ů.

– Je┼Ťli zupe┼énie sam, to nic prostszego.

– To znaczy jak?

– Do tego potrzeba dw├│ch rzeczy, kt├│re ju┼╝ masz. To jest paszport w domu i konto gdzie┼Ť daleko, na przyk┼éad w Szwajcarii.

– A sk─ůd wiesz, ┼╝e ja to mam?

– Bo znam ┼╝ycie to raz, a po drugie wiem, ┼╝e by┼ée┼Ť rok na zachodzie. Wyjed┼║ zanim si─Ö zacznie i wr├│─ç jak si─Ö sko┼äczy.

– A sk─ůd ty, siedz─ůc tutaj w tym lesie, wiesz gdzie ja by┼éem?

– Tu lataj─ů takie ptaszki, wr├│ble si─Ö one nazywaj─ů i ─çwierkaj─ů o r├│┼╝nych sprawach.

– Nie doceniasz mnie. Ja chc─Ö by─ç tutaj i kierowa─ç tym z ukrycia dla w┼éasnej przyjemno┼Ťci. Dodatkowo, ja ju┼╝ siedzia┼éem par─Ö lat w ZSRR a niedawno na zachodzie i stwierdzi┼éem, ┼╝e mog─Ö ┼╝y─ç tylko tutaj.

– No wi─Öc jaka to sprawa?

– Widzisz, oddanie w┼éadzy jest nieuchronne, wi─Öc trzeba si─Ö zabezpieczy─ç na t─ů now─ů przysz┼éo┼Ť─ç.

– Ale jak?

– Trzeba wykorzysta─ç te czynniki, kt├│re ju┼╝ istniej─ů wi─Öc nie trzeba ich budowa─ç. Po pierwsze spo┼éecze┼ästwo w 80% nas nienawidzi. Po drugie ta ca┼éa opozycja, ten KOR, ta Solidarno┼Ť─ç, oraz niezorganizowana, a wroga nam czo┼é├│wka intelektualna, to ┼Ťrodowiska, kt├│re ogromnym kosztem uda┼éo si─Ö skutecznie spenetrowa─ç, a w du┼╝ym stopniu przej─ů─ç. Nienawi┼Ť─ç do nas jest du┼╝a, ale nienawi┼Ť─ç do przyw├│dc├│w opozycji, kt├│rzy pracuj─ů dla nas b─Ödzie sto razy wi─Öksza. Na tym chc─Ö si─Ö oprze─ç. Ju┼╝ obecnie gromadzimy teczki naszych ludzi z kr─Ög├│w kierownictwa Solidarno┼Ťci, niszcz─ůc r├│wnocze┼Ťnie wszelkie kopie. Do ciebie przyjecha┼éem, ┼╝eby┼Ť mi doradzi┼é gdzie i jak ten materia┼é zabezpieczy─ç, ale nie na dzi┼Ť, lecz tak, ┼╝eby zabezpieczenie by┼éo stu procentowe gdy ju┼╝ nie b─Ödziemy rz─ůdzi─ç.

┼üysy si─Ö zamy┼Ťli┼é. Wesz┼éa ┼╝on─ů ┼üysego i przynios┼éa lody. Jedli w milczeniu. W ko┼äcu ┼üysy odstawi┼é pucharek i powiedzia┼é.

– Czy wiesz co to jest „egipska tajemnica”?

– Nie, nie wiem.

– Wyobra┼║ sobie archeologa, kt├│ry znalaz┼é drzwi do nietkni─Ötego grobowca w Dolinie Kr├│l├│w. Drzwi maj─ů oryginaln─ů piecz─Ö─ç, otwiera je i wchodzi do przedsionka, z kt├│rego prowadz─ů nast─Öpne drzwi. Otwiera je i staje na progu d┼éugiego korytarza wype┼énionego po sufit du┼╝ymi od┼éamkami ska┼é. Usuwa t─ů przeszkod─Ö i staje przed nast─Öpnymi drzwiami. Po ich otwarciu znajduje lit─ů ska┼é─Ö wi─Öc zaczyna j─ů penetrowa─ç nic nie znajduj─ůc. Faktyczne wej┼Ťcie do grobowca ukryte jest w pierwszym przedsionku, gdzie oczywi┼Ťcie nikt go szuka─ç nie b─Ödzie. Doradza┼é bym ukrycie tego archiwum w takim miejscu, kt├│re w tej przysz┼éej rzeczywisto┼Ťci na pewno przetrwa, a r├│wnocze┼Ťnie, kt├│rego nikt nie b─Ödzie podejrzewa─ç o to ┼╝e tam mo┼╝e by─ç co┼Ť ukryte.

– W moim mniemaniu jest tylko jedna taka instytucja, to jest Ko┼Ťci├│┼é. Ale tam istnieje silne podporz─ůdkowanie hierarchiczne.

– No to trzeba t─ů hierarchi─Ö omin─ů─ç.

– Jak?

– Zakony s─ů tutaj a podlegaj─ů bezpo┼Ťrednio pod Rzym.

– A jak Rzym ug┼éaska─ç?

– Podobno masz doj┼Ťcia do Wielkiego Brata.

– Tak, ale Wielki Brat mieszka nad rzek─ů Moskw─ů a nie nad Wis┼é─ů, wi─Öc co to ma do rzeczy?

– Od czasu jak finansjera w┼éoska, lo┼╝a P2 i paru idiot├│w na kremlu podpu┼Ťci┼éo KGB do idiotycznego zamachu na papie┼╝a, zmieniono taktyk─Ö. Przez kilka lat po zamachu zbierano w ca┼éym ┼Ťwiecie materia┼éy kompromituj─ůce Watykan lub personalnie papie┼╝a. Te materia┼éy mia┼éy by─ç przedstawione do wgl─ůdu papie┼╝owi, ale zanim je zgromadzono, papie┼╝ ju┼╝ bardzo posun─ů┼é si─Ö w stanie swego kresom├│zgowia.

– Czego?

– Choroba Parkinsona zaczyna si─Ö zmianami w substancji ciemnej m├│zgu, co powoduje degeneracj─Ö kresom├│zgowia. W tej sytuacji papie┼╝ powoli traci┼é mo┼╝liwo┼Ť─ç samodzielnych dzia┼éa┼ä intelektualnych a jego rol─Ö musia┼é przejmowa─ç Dziwisz. Na dwa lata przed ┼Ťmierci─ů papie┼╝a, wreszcie zdecydowano si─Ö przedstawi─ç zebrane materia┼éy Dziwiszowi, bo papie┼╝ by┼é ju┼╝ zupe┼énie nieczynny intelektualnie, i tak zrobiono, przedstawiaj─ůc ca┼éo┼Ť─ç, ale zapewniaj─ůc, ┼╝e to tylko pr├│bka stanowi─ůca dziesi─Ö─ç procent posiadanej ca┼éo┼Ťci. Gdyby┼Ť zna┼é has┼éa uruchamiaj─ůce poszczeg├│lne cz─Ö┼Ťci tego archiwum, to mia┼éby┼Ť Rzym w r─Öku, bo oni wol─ů wszystko co najgorsze, byle nie skompromitowa─ç Watykanu, albo papie┼╝a.

– A sk─ůd wzi─ů─ç te has┼éa?

– Jest to raczej niemo┼╝liwe, ale przecie┼╝ oni, czyli Rzym, o tym nie wiedz─ů. Wystarczy, ┼╝e powiesz, ┼╝e masz has┼éa do materia┼é├│w przekazanych w dniu tym a tym Dziwiszowi, a t─Ö dat─Ö znamy, wtedy wystarczy pokaza─ç r─ůbek ca┼éo┼Ťci tych materia┼é├│w.

– No a te materia┼éy?

– Je┼Ťli masz doj┼Ťcia u Wielkiego Brata to je dostaniesz, has┼éa nigdy.

– B├│g zap┼éa─ç za dobr─ů rad─Ö.

 

Po odwiezieniu bryczk─ů na stacj─Ö, Siwy wraca┼é poci─ůgiem do Warszawy. Nudna podr├│┼╝ sk┼éoni┼éa go znowu do wspomnie┼ä.

Kiedy przed laty wst─ůpi┼é do partii mia┼é o komunistycznej rzeczywisto┼Ťci, mimo swego realizmu i wspomnie┼ä z ZSRR, raczej do┼Ť─ç dobre mniemanie. W miar─Ö up┼éywy czasu anga┼╝owa┼é si─Ö w wielu akcjach trudnych, kt├│rych realizacja tak go poch┼éania┼éa, ┼╝e nie by┼éo czasu na rozwa┼╝anie s┼éuszno┼Ťci jedynie s┼éusznego ustroju. Obecnie widzia┼é dok┼éadnie ogromne wady istniej─ůcej rzeczywisto┼Ťci. Ale maj─ůc mo┼╝no┼Ť─ç tak niedawno dok┼éadnie obejrze─ç rzeczywisto┼Ť─ç kapitalistyczn─ů wiedzia┼é to, czego nie brali pod uwag─Ö ani komunistyczni bonzowie, ani przyw├│dcy Solidarno┼Ťci. Siwy doskonale wiedzia┼é, ┼╝e demokracja dobrze si─Ö sprawdza tylko w zdyscyplinowanym nowoczesnym spo┼éecze┼ästwie, za┼Ť w Polsce mamy spo┼éeczno┼Ť─ç raczej dziewi─Ötnastowieczn─ů. Wiedzia┼é doskonale jak sko┼äczy┼éa si─Ö po pierwszej wojnie ┼Ťwiatowej demokracja we W┼éoszech w 22 roku, w Polsce w 26 a w Niemczech w 33. W przedziale jecha┼é sam, wi─Öc roze┼Ťmia┼é si─Ö na g┼éos, gdy pomy┼Ťla┼é o jeszcze jednej, ma┼éo komu znanej prawdzie: W systemie totalnym kra┼Ť─ç na dowoln─ů skal─Ö mog─ů nieliczni w┼éadcy. W demokracji kra┼Ť─ç mo┼╝e ka┼╝dy zdolny z┼éodziej, a poniewa┼╝ w Polsce zdolnych ludzi mn├│stwo, wi─Öc to dla gospodarki mo┼╝e okaza─ç si─Ö fatalne.

Zaraz nast─Öpnego dnia poszed┼é do ministerstwa, tam trafi┼é do czwartego wydzia┼éu i d┼éugo rozmawia┼é ze znajomymi lud┼║mi. W kilka dni p├│┼║niej, po wielu godzinach sp─Ödzonych w bibliotece Akademii Teologicznej w Warszawie, Siwy kupi┼é bilet do miejscowo┼Ťci znanej z kultu religijnego i wsiad┼é do poci─ůgu. Po przyje┼║dzie na miejsce zapuka┼é do furty klasztornej a kiedy furtianowi powiedzia┼é jak si─Ö nazywa dowiedzia┼é si─Ö, ┼╝e Ojciec Przeor ju┼╝ na niego czeka.

 

Przeor przyj─ů┼é go w gabinecie, w kt├│rym sta┼éo biurko, dwa krzes┼éa i szafa na dokumenty. Na ┼Ťcianie wisia┼é krzy┼╝ i dwa obrazy: Jezusa i Matki Boskiej Cz─Östochowskiej.

– Nich b─Ödzie pochwalony – powiedzia┼é Siwy.

– Na wieki wiek├│w – odpowiedzia┼é przeor– prosz─Ö siada─ç.

– Chc─Ö od razu przyst─ůpi─ç do rzeczy. Jak ju┼╝ informowa┼éem w rozmowie telefonicznej, mam do ksi─Ödza bardzo wa┼╝n─ů spraw─Ö, wa┼╝n─ů dla przysz┼éo┼Ťci politycznej ca┼éego naszego pa┼ästwa.

– Czy m├│g┼ébym z panem porozmawia─ç zupe┼énie szczerze?

– Oczywi┼Ťci, ale pod jednym warunkiem.

– Jakim?

– ┼╗e ja tak┼╝e b─Öd─Ö m├│g┼é m├│wi─ç zupe┼énie szczerze, a ksi─ůdz nie b─Ödzie si─Ö za moj─ů szczero┼Ť─ç na mnie gniewa┼é.

– Oczywi┼Ťcie!

– W takim razie s┼éucham.

– Pan zapewne si─Ö ze mn─ů nie zgodzi, ale ja wiem, ┼╝e ustroje, rz─ůdy i systemy przemijaj─ů a Ko┼Ťci├│┼é jest wiecznotrwa┼éy.

– Myli si─Ö ksi─ůdz!

– No ja zaznacza┼éem, ┼╝e pan b─Ödzie innego zdania.

– Tak, ale nie w tym o czym ksi─ůdz my┼Ťli. Ja uwa┼╝am dok┼éadnie tak jak ksi─ůdz, ┼╝e obecny system ju┼╝ d┼éugo nie poci─ůgnie, tyle ┼╝e nie z powod├│w politycznych, ideologicznych, czy jeszcze z powodu jakich┼Ť innych ma┼éowa┼╝nych przyczyn. Je┼Ťli jakakolwiek w┼éadza potrafi tak gospodarowa─ç, ┼╝eby ludziom z roku na rok by┼éo cho─ç troszeczk─Ö lepiej, to taki system b─Ödzie trwa┼é bardzo d┼éugo i to zupe┼énie niezale┼╝nie czy b─Ödzie to system socjalistyczny, faszystowski, teokratyczny, anarchistyczny czy jakikolwiek inny. Je┼Ťli spo┼éecze┼ästwo biednieje to mo┼╝na tylko przed┼éu┼╝a─ç agoni─Ö, ale koniec i tak jest wiadomy.

– No nie spodziewa┼éem si─Ö z pana ust us┼éysze─ç tak realistycznej oceny.

– Przecie┼╝ to my jeste┼Ťmy realistami, a wy mistykami. Nie odwrotnie.

– Musz─Ö si─Ö przyzna─ç, ┼╝e nie znam zbyt wielu komunist├│w, ale pan stanowi niezwyk┼ée kuriozum.]

– Dlaczego?

– Bo tak spokojnie m├│wi pan o waszym upadku.

– Ja m├│wi─Ö o bliskim upadku systemu, a ludzie dzi┼Ť sprawuj─ůcy w┼éadz─Ö raczej w cie┼ä nie odejd─ů, tylko zmieni─ů form─Ö dzia┼éania.

– Wie pan, my jeste┼Ťmy mistykami, jak to pan s┼éusznie zauwa┼╝y┼é, ale przede wszystkim jeste┼Ťmy g┼éosicielami prawdy. To jest nasze pos┼éanie.

– Um├│wili┼Ťmy si─Ö, ┼╝e obaj mo┼╝emy by─ç zupe┼énie szczerzy i to bez niczyjej obrazy.

– Tak.

– No wi─Öc korzystaj─ůc z tego, powiem, ┼╝e ta wasza prawda przemawia tylko do ludzi bardzo naiwnych, prostych i niewykszta┼éconych.

– Czy┼╝by? M├│g┼éby pan to uzasadni─ç?

– Oczywi┼Ťcie – Siwy wskaza┼é na obraz Matki Boskiej Cz─Östochowskiej – widzi ksi─ůdz te dwie kreski na policzku Matki Boskiej?

– Tak, to ┼Ťlady po uderzeniu protestanckiego ┼╝o┼énierza, dok┼éadnie szwedzkiego, bo oni nie uznaj─ů kultu Marii,. Matki Boga.

– I mia┼éo to miejsce w czasie potopu szwedzkiego w siedemnastym wieku. Czy tak?

– Oczywi┼Ťcie!

– No a wed┼éug ┼║r├│de┼é historycznych jeszcze przed podej┼Ťciem wojsk szwedzkich obraz ten zosta┼é wywieziony z Cz─Östochowy i nawet dok┼éadnie wiadomo w kt├│rej parafii by┼é przechowywany. Czy to nie jest zak┼éamanie?

– Nie znam tych ┼║r├│de┼é, ale zak┼éadaj─ůc, ┼╝e jest tak jak pan m├│wi, to przecie┼╝ m├│wi─ůc o prawdzie przez nas g┼éoszonej nie mia┼éem na my┼Ťli autentyczno┼Ťci szczeg├│┼é├│w malarskich, lecz prawdziwo┼Ť─ç naszej wiary i religii.

– Je┼Ťli chodzi o prawdziwo┼Ť─ç waszej wiary, to w t─ů prawdziwo┼Ť─ç uwierz─Ö natychmiast gdy spotkam takiego katolika, kt├│ry marzy o tym, ┼╝eby jak najszybciej umrze─ç i w ten spos├│b osi─ůgn─ů─ç najwy┼╝sz─ů szcz─Ö┼Ťliwo┼Ť─ç.

– Dlaczego jak najszybciej umrze─ç? Dlaczego nie po d┼éugim, uczciwie prze┼╝ytym ┼╝yciu?

– Dlatego, ┼╝e ka┼╝dy normalny cz┼éowiek gdy dowiaduje si─Ö, ┼╝e wygra┼é milion w totolotka, to odstawia ju┼╝ otwart─ů butelk─Ö w├│dki, odk┼éada bicie ┼╝ony do za┼éatwienia w przysz┼éo┼Ťci i biegnie po pieni─ůdze. Natomiast ch─Ötnie i cz─Östo odk┼éada wizyt─Ö u dentysty, zap┼éacenie podatku, oddanie d┼éugu, p┼éukanie ┼╝o┼é─ůdka oraz lewatyw─Ö.

– Por├│wnuje pan warto┼Ť─ç miliona z┼éot├│wek z wieczn─ů szcz─Ö┼Ťliwo┼Ťci─ů.

– No w┼éa┼Ťnie! Ju┼╝ milion powoduje ch─Ö─ç natychmiastowego posiadania, a wieczn─ů i najwy┼╝sz─ů szcz─Ö┼Ťliwo┼Ť─ç odk┼éadamy do konsumowania w przysz┼éo┼Ťci i robimy wszystko, ┼╝eby t─ů chwil─Ö od siebie oddali─ç.

Ksi─ůdz d┼éugo milcza┼é, wi─Öc Siwy znowu przem├│wi┼é.

– Ja by┼éem do┼Ť─ç d┼éugo w Rzymie i kontrast mi─Ödzy n─Ödz─ů ludno┼Ťci rzymskich slums├│w a bogactwem Watykanu u┼Ťwiadomi┼é mi sprzeczno┼Ť─ç mi─Ödzy nauk─ů ubogiego cie┼Ť┼éi a rzeczywistym dzia┼éaniem kleru.

– Te zastrze┼╝enia i ja mam, ale one nie przekre┼Ťlaj─ů pi─Ökna mojej religii.

– Pi─Ökna? Czy ksi─ůdz zna takie nazwy jak Jerycho, Aj, Gibeon.

– Tak, to nazwy miast w Ziemi ┼Üwi─Ötej.

– Zgadza si─Ö. Ot├│┼╝ ten B├│g, kt├│rego wy czcicie i kochacie nakaza┼é ┼╗ydom, gdy dotarli do Palestyny, kraju zamieszka┼éego od wiek├│w przez tamtejsze ludy, tych ludzi mordowa─ç z wyra┼║nym podkre┼Ťleniem nakazu wymordowania wszystkich autochton├│w. W tej sytuacji naprz├│d staczano bitw─Ö z wojownikami kolejnych miast, a B├│g osobi┼Ťcie w tym mordowaniu Jozuemu pomaga┼é. Nast─Öpnie udawano si─Ö do miasta i mordowano, zgodnie z nakazem bo┼╝ym kobiety i dzieci. Dla mnie taki b├│g jest wstr─Ötny i jest niemoralne modli─ç si─Ö do niego, a m├│wienie, ┼╝e jest samym dobrem jest po prostu hipokryzj─ů.

– No c├│┼╝ – nie przekonam pana. Ja tego tak dos┼éownie nie traktuj─Ö.

– No to na zako┼äczenie powiem co┼Ť co si─Ö ksi─Ödzu spodoba. Ksi─ůdz poprzednio m├│wi┼é, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é jest nieprzemijaj─ůcy. Ja te┼╝ uwa┼╝am, ┼╝e tak jest, przynajmniej w naszym spo┼éecze┼ästwie. U nas nawet za sto lat du┼╝a cz─Ö┼Ť─ç ludzi prostych b─Ödzie do ko┼Ťcio┼éa chodzi─ç si─Ö modli─ç. Ale w najbli┼╝szej przysz┼éo┼Ťci przewiduj─Ö ogromny wzrost ilo┼Ťci Polak├│w praktykuj─ůcych religi─Ö katolick─ů z inteligencja na czele.

– Tak? A to dlaczego i kiedy to nast─ůpi?

– To ju┼╝ si─Ö dzieje, a im bardziej w┼éadza b─Ödzie traci─ç poparcie, a zaostrza─ç rygory, tym wi─Öcej ludzi b─Ödzie si─Ö do was garn─ů─ç. No ale wr├│─çmy do sprawy zasadniczej.

– Ale, ale! Ja zacz─ů┼éem od pytania czy b─Ödziemy rozmawia─ç zupe┼énie szczerze, a nast─Öpnie nie powiedzia┼éem tego co mia┼éem powiedzie─ç, bo rozpocz─Öli┼Ťmy dysput─Ö teologiczn─ů. Wi─Öc teraz to uzupe┼éni─Ö. Pan w rozmowie telefonicznej anonsuj─ůcej swoj─ů wizyt─Ö nadmieni┼é, ┼╝e chodzi o spraw─Ö bardzo wa┼╝n─ů i korzystn─ů dla nas i dla was. Ot├│┼╝ chcia┼éem z ca┼é─ů szczero┼Ťci─ů o┼Ťwiadczy─ç, ┼╝e bez jakichkolwiek oczekiwa┼ä korzy┼Ťci od was, zrobi─Ö wszystko co b─Ödzie mo┼╝na zrobi─ç dla dobra naszego zakonu, lub naszego Ko┼Ťcio┼éa. R├│wnocze┼Ťnie chc─Ö szczerze o┼Ťwiadczy─ç, ┼╝e nie mog─Ö zobowi─ůza─ç si─Ö do robienia czegokolwiek dla waszego dobra.

– To oczywiste. Sprawa o kt├│r─ů chcia┼éem prosi─ç jest w interesie Ko┼Ťcio┼éa katolickiego w Polsce, ale jest te┼╝ wa┼╝na dla nas, a to ┼╝e dzia┼éanie potrzebne i cenne dla Ko┼Ťcio┼éa jest tak┼╝e korzystne dla nas, chyba nam nie przeszkodzi.

– Oczywi┼Ťcie.

– Jak ksi─ůdz sam widzi sytuacja polityczna w kraju si─Ö zaostrza. Dok┼éadnie jaka b─Ödzie przysz┼éo┼Ť─ç nikt nie wie. Jednak ostro┼╝no┼Ť─ç jest cnot─ů, wi─Öc lepiej si─Ö niepotrzebnie zabezpieczy─ç ni┼╝ stan─ů─ç w sytuacji braku zabezpiecze┼ä gdy one oka┼╝─ů si─Ö niezb─Ödne.

– S┼éusznie.

– Ksi─ůdz doskonale si─Ö orientuje, ┼╝e nasze s┼éu┼╝by zbieraj─ů informacje o ludziach Ko┼Ťcio┼éa i o politycznej opozycji. Tak robi ka┼╝da w┼éadza na ca┼éym ┼Ťwiecie. Te dokumenty s─ů najlepiej zabezpieczonymi w naszym kraju, ale teraz. Je┼Ťli dojdzie do jakich┼Ť nieprzewidzianych perturbacji, to nie mo┼╝na wykluczy─ç tego, ┼╝e te dokumenty trafi─ů do r─ůk niepowo┼éanych. Jedynym zabezpieczeniem by┼éoby umieszczenie ich w takiej instytucji, kt├│ra wyka┼╝e sw─ů trwa┼éo┼Ť─ç bez wzgl─Ödu na zdarzenia polityczne, a za tak─ů w┼éa┼Ťnie uwa┼╝am ten klasztor. Ja przynios┼éem do pokazania ksi─Ödzu jedynie ma┼é─ů pr├│bk─Ö. S─ů to dane wypisane z teczek wy┼╝szych duchownych. Tutaj mam tylko nazwiska i ko┼Ťcieln─ů tytulatur─Ö, nasz pseudonim danego duchownego i dat─Ö zobowi─ůzania dostarczania nam informacji plus w┼éasnor─Öczna deklaracja. Wi─Öcej mi wynie┼Ť─ç nie pozwolono. Prosz─Ö ┼╝eby ksi─ůdz to przejrza┼é.

Po tej d┼éugiej przemowie Siwy poda┼é przeorowi grub─ů teczk─Ö. Przeor za┼éo┼╝y┼é okulary i zag┼é─Öbi┼é si─Ö w czytaniu, a Siwy z uwag─ů obserwowa┼é fizjonomi─Ö duchownego. Ta twarz o bladym, starczym obliczu przybiera┼éa kolor dobrze wypalonej ceg┼éy. Po przeczytaniu pierwszych kilku storn przeor przesta┼é czyta─ç in extenso i zacz─ů┼é tylko przegl─ůda─ç nast─Öpne kartki. W ko┼äcu zapyta┼é.

– Czy to wszystko jest prawd─ů?

– My┼Ťl─Ö, ┼╝e tak, bo s─ů odr─Öczne zobowi─ůzania, ale je┼Ťli nawet jest tam troch─Ö nak┼éamane, to i tak jest to dla was dynamit.

– Najlepiej by┼éoby to zniszczy─ç.

– Na czyj─ů decyzj─Ö? Ksi─ůdz sam by zadecydowa┼é? A czy nie uwa┼╝a ksi─ůdz, ┼╝e w┼éadze ko┼Ťcielne mog─ů chcie─ç wiedzie─ç kto z biskup├│w i ksi─Ö┼╝y jest szpiegiem?

– No tak – wyj─ůka┼é przeor- wi─Öc czego pan chce?

– Dokument├│w takich mamy mn├│stwo. My z tego wydzielimy te, kt├│re dotycz─ů ludzi Ko┼Ťcio┼éa i opozycji i zmagazynujemy je tutaj, a ksi─ůdz zadba, ┼╝eby nikt ich nie wyni├│s┼é.

– No i ┼╝eby nie zagl─ůda┼é!

– Nie! O to my zadbamy.

– Jak? Chcecie tutaj zostawi─ç swoich stra┼╝nik├│w?

– Nie. B─Ödziemy kontrolowa─ç drog─ů radiow─ů.

– To znaczy jak?

– Dokumenty b─Öd─ů w pojemnikach. Taki pojemnik ┼éatwo mo┼╝na otworzy─ç, ale otwarcie niszczy plomby znajduj─ůce si─Ö wewn─ůtrz. Wi─Öc otwarcie pozostawia ┼Ťlady b─Öd─ůce dowodem otwarcia. Za┼Ť sam fakt otwarcia natychmiast stwierdzimy drog─ů radiow─ů.

– Czy to znaczy, ┼╝e wy b─Ödziecie tu do pomieszcze┼ä klasztornych posy┼éa─ç te promienie radiowe?

– Czy ksi─ůdz s┼éucha radia?

– Tak, radia Watyka┼äskiego.

– A gdzie ksi─ůdz tego radia s┼éucha?

– No u siebie w celi, i czasami w konwersatorium, i w refektarzu.

– No w┼éa┼Ťnie! Zapewniam ksi─Ödza, ┼╝e mo┼╝na tego radia s┼éucha─ç tak┼╝e w ko┼Ťciele i na dachu. W piwnicy by┼éoby troch─Ö trudniej, ale te┼╝ mo┼╝na, a to oznacza, ┼╝e fale radia Watykan penetruj─ů ca┼éy wasz klasztor. Nasze stacje s─ů i bli┼╝ej i mocniejsze, wi─Öc do piwnicy tak┼╝e dotr─ů.

Na te słowa przeor wyraził zgodę na przechowywanie dokumntacji

 

W kilka dni po tej rozmowie dokumenty przewieziono do klasztoru i zabezpieczono w odpowiednim schowku.

W ten prosty spos├│b Siwy zabezpieczy┼é materia┼éy o ogromnej sile wybuchowej przed wszystkimi, uniemo┼╝liwiaj─ůc dost─Öp organom sprawiedliwo┼Ťci, w┼éadzy, przyjacio┼éom, wrogom a nawet samemu Lucyperowi, bo jako diabe┼é nie ma on wst─Öpu do klasztoru.

 

Jak zawodne jest logiczne rozumowanie i jak bardzo prawdziwe jest przys┼éowie o tym, ┼╝e cz┼éowiek strzela a Pan B├│g kule nosi, wida─ç na przyk┼éadzie tej oto opowie┼Ťci.

Siwy nigdy teczkami si─Ö nie zajmowa┼é. Ci kt├│rych prosi┼é o informacje, na temat teczek wiedzieli wszystko ale nie byli w stanie przekaza─ç tej wiedzy, o kt├│r─ů Siwy nie pyta┼é.

Siwy nie wiedzia┼é, ze obj─Öto┼Ť─ç gromadzonych teczek przekracza┼éa mo┼╝liwo┼Ťci magazynowania. Przeniesienie informacji na zwyk┼éy mikrofilm, zmniejsza obj─Öto┼Ť─ç oko┼éo dwana┼Ťcie razy. W technice przywiezionej z zachodu, o ironio losu, w┼éa┼Ťnie przez Siwego, a omijaj─ůcej trudno┼Ťci wynikaj─ůce z ziarnisto┼Ťci negatywu, mo┼╝na by┼éo umie┼Ťci─ç w jednej klatce cztery strony maszynopisu. Kompresuje to obj─Öto┼Ť─ç dokumentacji przesz┼éo czterdziestokrotnie. Kopiowanie ju┼╝ istniej─ůcego mikrofilmu jest dzia┼éaniem b┼éyskawicznym, wi─Öc kopiowano, a kopie rozsy┼éano, bez dokumentowania.

 

W ten spos├│b Siwy, kt├│ry liczy┼é, ┼╝e po upadku komuny stanie si─Ö Bogiem Wszechmog─ůcym, sta┼é si─Ö zaledwie Generalissimusem Teczek, ale to ju┼╝ zupe┼énie inna bajka.

 


Z manuskryptu szpitalnego przepisał: Andrzej S. P.

 

« Powr├│t


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Aby doda─ç sw├│j komentarz powiniene┼Ť si─Ö zalogowa─ç.

.