mafiapress
START | RSS | Kody Dostępu | Rejestruj
 
Działalność przestępcza | Internet
10.02.2007

Jedna czwarta komputerów to zombie

Internet stał się areną działania gangów, a nawet jedna czwarta komputerów podłączonych do sieci jest używana do popełniania przestępstw - alarmują czołowi eksperci podczas Światowego Forum Gospodarczego w szwajcarskim Davos.

Jest spore prawdopodobieństwo, że przestępcy internetowi używają do swoich celów Twojego komputera. - Zagrożenia są dobrze znane, ale statystyki tego zjawiska są porażające - ocenia Tim Weber z serwisu BBC News.

Nieświadome narzędzia

Większość internautów nie ma pojęcia o zarażeniu swoich maszyn wirusami, które pozwalają na zdalne przejęcie kontroli. Zainfekowany komputer staje się "zombie". Przestępca używa go do ataków na inne komputer, podczas gdy nieświadomy niczego właściciel pisze tekst, ogląda filmy albo oddaje się komputerowym grom. Całe armie komputerów-zombie tworzą tzw. botnety czyli sieci, dla których crackerzy mogą znaleźć najróżniejsze zastosowania. Najbardziej spektakularnym wykorzystaniem zombie są ataki typu DoS (Denial of Sevice) gdy tysiące komputerów łączą się z jedną stroną WWW doprowadzając do jej zablokowania. Zainfekowane komputery służą też do kampanii spamowych, albo oszustw. Przestępcy, którzy za tym stoją nie są całkiem nieuchwytni, ale bardzo starannie zacierają ślady swojej działalności w internecie. Właśnie dzięki cudzym komputerom.

Coraz częstsze doniesienia na temat ataków i oszustw internetowych pokazują, że stoi za nimi zorganizowana przestępczość. To już nie nastoletni hakerzy, którzy dokonują aktów wandalizmu, lub nieszkodliwych żartów, żeby się popisać przed kolegami. Włamania w sieci mają najczęściej na celu zdobycie pieniędzy. Grupy przestępcze przeniosły się z ulic wielkich miast do sieci i dla wielu z nich jest to biznes bardziej opłacalny niż handel narkotykami czy sutenerstwo. Zdaniem ekspertów w przypadku wirtualnej przestępczości mówimy o tych samych ludziach, którzy "w realu" dokonują napadów z bronią w ręku. Podobnie jak zwyczajne firmy, werbują do współpracy informatyków i studentów z biedniejszych krajów.

Vint Cerf ocenia, że szanse, że Twój komputer należy do armii zombie są jak jeden do trzech! Cerf to jeden z "ojców założycieli" internetu, współtwórca standardu TCP/IP. Podczas dyskusji o bezpieczeństwie internetowym w Davos podał, że na 600 milionów komputerów podłączonych obecnie do internetu, od 100 do 150 milionów działa jako zombie.

Internet jest zdumiewająco odporny

Jego pesymizm podziela John Markoff, ekspert w dziedzinie technologii. - Jest tak źle, jak tylko można sobie wyobrazić - ocenia. - Cały internet jest zagrożony.

Markoff twierdzi, że pojedyncza sieć komputerów-zombie zdołała w pewnym momencie zaangażować aż 15 procent zasobów wyszukiwarki Yohoo!, żeby zamaskować rozsyłane w tym czasie e-maile i oszukać programy antyspamowe.

- Mimo tego wszystkiego sieć internetu nadal działa, co jest zdumiewające - powiedział Vint Cerf. Eksperci zgadzają się, że sytuacja wymaga zdecydowanych działań. Wymaga też współpracy rządów i organizacji międzynarodowych, ale także firm telekomunikacyjnych odpowiedzialnych za połączenia, producentów sprzętu i oprogramowania, a także zwykłych użytkowników. Potrzebne jest rozwiązanie problemu, żeby w ogóle zapewnić internetowi przetrwanie. Grozi mu bowiem całkowita zapaść.

Ale rozwiązania ciągle nie ma

Członkowie panelu nie znaleźli panaceum. Zgadzają się, że kwestie dziurawych systemów operacyjnych i niedostatecznej identyfikacji użytkowników sieci są podstawowymi zagadnieniami, z którymi trzeba się zmierzyć. Przestępcy zbyt łatwo mogą ukryć się w internetowym gąszczu, podszywając się pod kolejne maszyny.

Panuje przekonanie, że trzeba zaopatrzyć protokoły sieciowe w rozwiązania, które ułatwiłyby dotarcie, do tych, kto rzeczywiście pociąga za sznurki w trakcie popełniania wirtualnych przestępstw. Ale nikomu z ekspertów nie zależy też na tym, żeby zawsze i nieodwołalnie każdy użytkownik internetu był podpisany imieniem i nazwiskiem. - Anonimowość ma także swoją wartość, choć pociąga za sobą ryzyko - powiedział Jonathan Zittrain, profesor informatyki z Uniwersytetu w Oksfordzie. Nie jest odosobniony w tej opinii. Na przykład działający w sieci chińscy dysydenci starają się właśnie zamaskować swoją tożsamość.

Najpopularniejszy system operacyjny jest też najczęstszym celem ataków. Eksperci chwalą Microsoft za postępy w zabezpieczaniu najnowszej wersji systemu operacyjnego Windows Vista. Ale zauważają też, że pirackie wersje tego systemu są już w użyciu, chociaż jego oficjalna premiera zapowiedziana jest na najbliższy wtorek.

- Badania wykazały, że około 50 procent wszystkich pirackich programów dla systemu Windows zawiera ukryte wirusy - powiedział John Markoff.

Zdaniem Michaela Della, założyciela firmy Dell produkującej komputery PC, problem uporczywego zakażenie komputerów wirusami może być w przyszłości rozwiązany, jeśli sami na co dzień będziemy używać wirtualnych maszyn. Użytkownicy łączyliby się z nimi i używali ich zasobów obliczeniowych oraz pamięci. Maszyny można by profesjonalnie chronić przed wirusami i włamaniami, zamiast zostawiać to laikom, którzy coraz bardziej gubią się w problematyce bezpieczeństwa internetowego.




(Łukasz Partyka)

« Powrót

Rozwiązania nie ma i nie będzie!
st10@go2.pl (27.05.2008 11:08)

To jest tak samo jak z samochodami. Jeżdżą i zabijają wielu ludzi. Od tego jest policja aby wyłapywać osoby przekraczające prawo i to samo dotyczy internetu. Mają ścigać przestępców internetowych a nie "czaić się za krzakami i polować na mandaty":-))

Aby dodać swój komentarz powinieneś się zalogować.

.